czas tak łatwo nas pokonał.

zmieniam się. nie dla siebie. dla innych. choć dla siebie chyba jednak tez. w końcu próbuję wydorośleć.

 

jesteśmy tacy, tak cholernie łatwi. zamykamy się na świat, zamykamy drzwi wyobraźni

mówimy na nich tchórze. mówimy tak na tych, którzy  skaczą z mostu, strzelają sobie w skroń, popijają tabletki wódką, łykają truciznę, wykrwawiają się, duszą… nazywamy ich tchórzami. a ty ile razy mówiłeś, że już nie chcesz żyć? że olewasz to wszystko i idziesz się zabić. chciałeś dołączyć do tych „tchórzy”. ale nie wiesz nawet jak bardzo trzeba być odważnym i silnym by spróbować odebrać sobie życie. próbować ze świadomością, że jeśli nie wyjdzie można zostać kaleką czy trafić na oddział psychiatryczny. podziwiam tych, którzy maja tyle odwagi. tylko nie wiem w końcu kto jest „tchórzem” ten co popełnia samobójstwo czy ten, który boi się go popełnić?

kto za parę lat odważy się marzyć?

dzieciaki z piaskownicy stają się dorosłe