poszukam szczęścia. zgubiłam je chyba na którymś zakręcie.

 

„mam ochotę skoczyć z okna”

 

wiary w lepsze jutro, wiary, że damy radę. z lojalnym składem tylko ty dałaś radę / diox

 

to mój sprawdzony sposób na pozbycie się problemów. wmówienie sobie, że to nie są prawdziwe problemy :)

 

nowe życie tu na starych śmieciach

 

nawet wspomnienia oddzieliłam grubą kreską :)

 

już mogę mówić, że moje życie to pasmo nieszczęść? czy poczekać aż znowu zostanę z ołówkiem i kawałkiem pergaminu? czy czekać na nowe blizny? na nowy kaszel? na nowy katar? nowe łzy? nie chcę już na nic czekać.

 

każde słowo odbija się ode mnie echem.

 

najciekawsze jest to, że zaczęłam płakać do sufitu.

 

zaczyna brakować mnie we mnie. zaczynam się lekko od wewnątrz psuć. mi to nie przeszkadza. najwidoczniej tak miało być.

 

uciekam sama od siebie. muszę mieć jakieś zajęcie. żeby nie myśleć. nie potrafię już myśleć jak kiedyś. moje pomysły są znacznie ciekawsze i niekoniecznie odpowiednie

 

chociaż na kilka dni mogę uciec.

 

mówiłam, że trzy razy idiotki z siebie robić nie będę. ale skoro zrobiłam już dwa to trzeci chyba nic nie zmieni.

 

pewne rzeczy weszły mi w nawyk. i wątpię aby było coś czego nie potrafiłabym wybaczyć.