Bez kategorii

51. NIC WYMIESZANE ZE WSZYSTKIM. TRUDNO ODDYCHAĆ. KOŃCZĄ SIĘ CZYSTE IGŁY

pieprzyć to co o nas mówią, kiedy na nas patrzą

couple

łzy ciekną powoli po policzkach i skapują w dół, powoli zamieniają się w strumień – już rozumiesz ból

Skull<3

możesz walić pięściami w stół, zagryzać wargi to krwi, ale to nie sprawi, że on wróci

Tumblr

gdyby zrobić jeden buch i znikło by wszystko, zniknął byś ty – ćpałabym to

Barbie

ja się budzę z nią, ty się budzisz z nim

hey na na♥ | ВКонтакте

i wiem, że gdybym nie miała ciebie było by zbyt prosto, ale było by jak w niebie…

.

nie mów że kochasz, bo to tylko puste słowa

Untitled

fałszywość zatruwa nasze społeczeństwo

Untitled | via Tumblr

by było takie miejsce gdzie wszyscy są równi, by nie było o duperele kłótni

Rawr 
</p>
     </div>
      
   

  </div>
  <!-- /post -->
 
  <!-- post -->
  <div id=

50.Mam Plan

Człowieka można poznać tylko na tyle na ile sam na to pozwoli.

Na szczęście trzeba sobie zasłużyć.

funny

Marzenia zawsze prowadzą do rozczarowań.

Uciekanie od jakiegokolwiek problemu zwiększa tylko dystans między problemem a jego rozwiązaniem.

brzuch

Zagrajmy w grę. Ile wytrzymam nie myśląc o Tobie? Ups….przegrałam.

Ja wiem swoje, Ty wiesz swoje, ale i tak to ja mam racje.

Nilani

Chyba każdy z nas miał taką sytuację, z którą nie mógł się pogodzić, natomiast dziś….  ma pewność, że dobrze, iż stało sie jak się stało.

W Halloween przebiorę się za okres, a potem się spóźnię i wszyscy będą się bali…

halloween

Lubię to uczucie, kiedy wiem, że mam osobę, której mogę ponad wszystko ufać. I za to bardzo Dziękuje.

-Co wg Ciebie decyduje o szczęściu?
-Dobrze dobrane leki.

 Memory123

Nie zaczniesz nowego rozdziału, jeżeli w kółko będziesz czytać poprzedni.

Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia.

Memory123

Nie jestem wredna z natury, to moje hobby.

Wczoraj to historia. Jutro to tajemnica.

most

Nie jestem nieśmiała trzymam swoją zajebistość na czarną godzinę.

Każdy upadek kształtuje nasz charakter.

_________________________________________________________________________________

Daria&Nicola sp.z.o.o.

49. ∞

może gdy przestanę go szukać, szczęście samo mnie znajdzie
może będę już inna, bo może będzie banalniej.

mówią: życie nie jest proste, życie to nie bajka
ale ja nie chcę rycerza, ja chcę gościa co w dłoni ma majka

każdy z nas jest po części hipokrytą i kłamcą

jak nie prośbą – to groźbą

gesty tutaj są niczym, liczą się tylko słowa.

i to trochę głupia sytuacja, że zależny mi na zwykłam „cześć”

chyba już taka jestem, że chcę żebyś był blisko. i chyba już tak zostanie, że kiedy ty próbujesz się zbliżyć, ja staram się ze wszystkich sił oddalić.

niby po czasie spędzonym razem, po kilku tuzinach zbyt miłych słów, po głębokich spojrzeniach w ludziach coś się zmienia. nas nie zmieniło. niby po pewnych gestach też. a nas nie. nas to nie rusza. i sama nie wiem czy to raczej dobrze czy raczej nie.

i znowu bezsensowne analizowanie wszystkiego, czego tak na prawdę nie należy analizować.

gdybyś miała mnie nie zobaczyć co zrobiłabyś w przed dzień, co byś mi powiedziała kiedy bym zakładał kurtkę, byś pocałowała w usta mnie z nadzieja, że wrócę?

my nie mamy wpływu na życie, życia na nas ma wpływ.

_____________________________________________________________________________

ludzie mówią, że nie jest łatwo zapomnieć. zwłaszcza jeśli się kogoś kocha. ja jednak próbuję.  i zapomnę. tylko.. nie uśmiechaj się do mnie, nie pisz, nie mów, ale jednocześnie pozostań przyjacielem.

Jesień wyziębia nam serca. I dziś uśmiechała się myśląc o tym. Stwierdziła, że jeśli wyziębi je wystarczająco po prostu chłód zastąpi jego miejsce. I śmiała się z tego. Bo chyba było to zbyt banalne. Ale było prościej.

szczerze to mam na ciebie tak wyrąbane, że jak słyszę „miłość” to mam odruch wymiotny

48. Głupie, debilne.

innym – umiem dawać rady, ale sama z nich korzystać nie umiem.

miałaś kiedyś tak, że śniłaś budzisz się i pamiętasz sen, ale żałujesz że czegoś nie zrobiłaś, bo ” to tylko sen i tam mogłaś” ?

należy żyć chwila.  nie wybiegać w przyszłość. nie zaglądać w przeszłość.

nie myśl. spontaniczność to podstawa. myślenie odbiera sens.

możesz leżeć w tym łóżku. deprecha. rozumiem.  ale kiedyś musisz wyjść.

 

i teraz trzeba się zastanowić. czy to, że nie rozmawiamy jest lepsze od rozmów.

 

wiesz co? chyba mam dobre podejście. wierzę w reinkarnację. i jeśli jesteśmy sobie pisani to : jak nie w tym życiu to w następnym. ufam, że mnie odnajdziesz.

 

w sumie to czuję jakbym cię znała od.. cóż dłużej niż zawsze. znam twoją duszę więc dziękuję, że pozwoliłeś mi dawno temu ją poznać.

 

i gdy spotkacie się przypadkiem gdzieś na mieście jest jakoś dziwnie, cholernie śmiesznie. rzucone „cześć” od tak po dłuższej chwili. pustka pomiędzy ludźmi który kiedyś razem żyli.

 

Zamknij mordę światu – to on chyba problem ma tu.

A gdy uderzy coś damy się ponieść. Spierdoli się wszystko to co było tu.

 

nie mam siły by się starać. przegrałam. i chyba nigdy nie miałam wygrać.

powinnam cię znienawidzić, wiesz? byłoby to znacznie prostsze od aktualnego stanu rzeczy. w porównaniu z nim – banalne.

__________________________________________________________________

I tu już nie mam weny więc wrzucam znalezione.:

Co spra­wia, że człowiek zaczy­na niena­widzić sam siebie? Może tchórzos­two. Al­bo nieodłączny strach przed po­pełnianiem błędów, przed ro­bieniem nie te­go, cze­go inni oczekują.

Człowiek może znieść bar­dzo dużo, lecz po­pełnia błąd sądząc, że pot­ra­fi znieść wszystko

Do­piero późną nocą, przy szczel­nie zasłoniętych ok­nach gry­ziemy z bólu ręce, umieramy z miłości.

Niby nie powinnam tęsknić za osobami, które nie tęsknią za mną. Ale z drugiej strony, czy ja kiedykolwiek zrobiłam coś, co powinnam?

Idzie jesień, będzie psychicznie trudniej.

pewnym osobom wybaczymy rzeczy, których innym nie bylibyśmy w stanie darować do końca życia.

Wol­ność oz­nacza od­po­wie­dzial­ność. A to jest właśnie to, cze­go się większość ludzi obawia.

Spotkaliśmy się z jakiegoś powodu. Albo jesteś błogosławieństwem, albo lekcją

byłaś wszystkim,a dziś oddalasz się coraz bardziej mimo,że tak bardzo mnie kochałaś..

Na­wet w je­go mil­cze­niu były błędy językowe.

Gdy w przy­jaźni je­dynym co was różni jest płeć - bądźcie czuj­ni, bo miłość już was obserwuje.

Gdybym była słabsza, już by mnie pewnie nie było.

_______________________________________________________

Wiesz kim jest przyjaciel?
Przyjaciel jest kimś kto doprowadza cię do łez szczęścia, kimś przy kim nie musisz uważać na słowa, kimś przy kim możesz być sobą, możesz przy nim mówić o swoich słabościach, możesz mówić o problemach, jest kimś innym. Przed nim nie ukrywasz łez, przed innymi możesz. I może ci to wychodzić perfekcyjnie. Ale kiedy przytulisz się do przyjaciela. Czujesz.. bezpieczeństwo i po prostu, najbanalniej w świecie pękasz. Łzy płyną i moczą jego ramię. I to, że będzie miał je mokre chyba nie wpadnie mu nawet do głowy. Ale najlepsze jest w przyjacielu to, że nie zadaje pytań. Rozumie. I czeka. Wie, że kiedy będziesz gotowy to wyjaśnisz wszystko.

A jeżaki się nie pozbierasz, przyjaciel jak nikt sam cie podniesie, otrzepie ci tyłek i razem z twoimi problemami będzie cię niósł. Póki od nowa nie nauczysz się chodzić.

To chyba smutne, gdy ktoś za kogo bez namysłu oddałbyś życie, nie chce żyć. To tak jakby stracił wiarę. I wtedy coś w tobie samym umiera. Gubisz się we wszystkim.

Ale w tym wszystkim są najgorsze słowa, które może wypowiedzieć przyjaciel.  ” To moje życie, nie twoja sprawa, co z nim zrobię.”  Wypatraszają człowieka od środka. I nawet nie z wnętrzności, bo z nimi pal licho. Najgorsze jest zatracenie i pustaka.

Jestem w stanie wybaczyć wszystko. Ale nie umiem wszystkiego zapomnieć.

Rozumiem twoje ‚egoistyczne’  podejście do świata i nic do niego nie mam. I może zabrzmieć to bardzo okropnie, ale czy wiesz jaki staje się człowiek po pewnych wydarzeniach.? Zupełnie inny.

Niby ten kto jest wart twoich łez nigdy cię do nich nie doprowadzi. niby. wszystko na NIBY.

Odpuścić może każdy. Walka jest dla twardzieli.

47. Myślenie

Chciałabym ci powiedzieć coś czego nie wiesz i czego się nie spodziewasz.

Chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że spierdoliłeś na maksa.

Nauczyłam się już czekać na ciebie. Robiłam to tyle razy,  że stało się to moim przyzwyczajeniem.  Że co noc patrzę przez okno i czekam.  Większość miałaby w dupie to, że wracasz o piątej nad ranem. Niestety nie umiałam być jak większość.Zależało mi. Cholernie.

Znów siadasz na kuchennym blacie w dłoniach trzymając wczorajszą kawę. Marzyć i śnić od dawna nie umiesz. Czujesz, że mógłby cię zgubić w tłumie. Idziesz się ubrać, ogarnąć, uczesać

gabigabrysiaaa

Mówiłaś mi, że jest taki o jakim marzysz Chowając przede mną siniaki na twarzy Nie pytaj czy pomogę Ci Wiesz,że tak W sumie tyle mogę dziś Ale znając życie potem Powiesz mi, że i tak kurwa mać zechcesz odejść z nim.

Rżeluśa

Chciałbym się jeszcze powłóczyć z tobą. Puki żyjemy i mam Cię obok. Zjechać z Tobą w dół po poręczy.Wspólnie się wyczołgać z nędzy.

Darknes9

Oczy ma popękane, znowu piła do rana.

Trzeba być świadomym, że w pewnym momencie niektóre rzeczy mają prawo się popsuć.

Memory123

„Jeżeli wszyscy dookoła Cię lubią, to znaczy, że coś robisz źle.”

Nowość. xd

No to od dzisiaj spóła z Darią .;3

46. Sierpień.

nie obchodzi mnie już co myślisz czy powiesz. z głośników płyną rymy niczym słowa modlitwy.

i choćbyś się w chuj starał to na nic twoje wysiłki. jakże wspaniale być częścią idealniej rodzinki.

nie znienawidził miłości tylko pokochał nienawiść. /pauza – hucz

dużo. wiele. trochę zanadto. niech czas płynie, a ja przestanę być twoją zabawka.

i gdyby mi samej zależało na pozbieraniu się to bym to zrobiła. ale ja po prostu lubiłam zadawać sobie psychiczne ciosy i się po nich nie podnosić. lubiłam. i nie chciałam z tego zrezygnować.

czekałam na ciebie. codziennie. nie wiedziałam gdzie byłeś i tak się o ciebie bałam. w końcu któregoś dnia powiedziałeś żebym przestała. zaczekałam pomimo, że mówiłeś żebym tego nie robiła. i czekałam. krzątałam się nerwowo po domu, patrząc przez okna czy wracasz, sprawdzając przez judasza czy nie czekasz przed drzwiami. zwykle o szóstej już odsypiałeś, a teraz była siódma i jeszcze nie wróciłeś. bałam się. nie myślałam wyszłam i zaczęłam cię szukać. nie widziałam gdzie zacząć, nigdy nie mówiłeś gdzie wychodzisz. przeszłam trzysta metrów od klatki i zobaczyłam jak wywalają cię z jakiegoś czarnego wozu. odjechali z piskiem opon a ja podbiegłam do ciebie. krwawiłeś. przeprosiłeś. odszedłeś.

Maggie847

kłopot polega na tym, że choć można zamknąć oczy, nie da się zamknąć myśli…

Pomimo wszystko, nadal wierze w spadające gwiazdy,
które spełniają życzenia.

Maggie847

Każdy ma jakieś wady i zalety. Nie ocenia się ludzi po tym co robią i jak wyglądają, tylko po tym jaki mają charakter.

Kiedy nie masz przy sobie kogoś bliskiego to trudno walczyć o cokolwiek.

Maggie847

Nikt nie może cofnąć się w czasie i napisać nowego początku, ale każdy może zacząć od dzisiaj i dopisać nowe zakończenie.

To jest moje życie, mój czas, moja walka i marzenia, koniec pierdolenia, krótko i na temat.

Maggie847

Muzyka pozwala mi wyrazić uczucia, pozwala mi być sobą…

Dziś przytulę Cię tylko po to, by zaraz odejść. Te uczucia nietrwałe i dlatego tak cenne. Tylko szkoda, że nasze serca nie są wymienne.

Maggie847

Uśmiecham się do ludzi,którzy jeszcze we mnie wierzą.
Jak już masz mnie ranić to zrób to tak porządnie, żebym pamiętała, że mam się do Ciebie więcej nie zbliżać.
Dziś jestem mądrzejsza o kilka doświadczeń, mocniejsza o kilka nieprzespanych nocy.
Osoba która napisała mój scenariusz życia miała naprawdę kiepski dzień.
generalnie była to dziewczyna miła, uczuciowa, choć na wskroś, na wylot chyba pierdolnięta
Młodość jest potwornie ciężkim przypadkiem i chyba nie ma nikogo, kto by z tego wyszedł bez powikłań.
Tęsknota to najgorsza tortura – sprawia, że możesz umierać każdego dnia po trochu, przez tygodnie, miesiące, lata. Przez całe życie.
Jednak mimo wszystko potrzebuję kogoś. Bo samotność mnie ogarnia, wplątuje w psychikę, przenika mózg.
________________________________________________________________________________
Dzisiaj mała zmiana
  ~Darka

45. Ciocia dobra rada.♥

ona wyszła trzasnęła drzwiami mówiąc, że w dupie ma to, że mnie zrani

Zaczynam być obojętna. Może tak jest lepiej… Nie. Na pewno jest lepiej.

zobaczysz, że kiedyś ktoś się pojawi. ktoś kto pewnie będzie zupełnie odbiegał od twojego ideału. ale nie będzie ci to przeszkadzać. ktoś kto uśmiechem sprawi, że ugną się pod tobą kolana. ktoś kto będzie miał takie oczy, że będziesz widziała tylko je. ktoś kto będzie miał taki głos…

nawet gdy po przejściach jest serce musi mieć nadzieje, bo cuda maja miejsce.♥

czasem może i najprościej jest uciec, ale bez zastanowienia biec przed siebie jest głupstwem. więc co tu robić kiedy wszystko się wali? wiesz, co? chyba najlepiej pierdolić te dyrdymały.

rób co chcesz. według wiernych żyjesz tylko raz.

bądź dla siebie. nie dla kogoś.

wiesz co się stało? właśnie ktoś umarł. raz, daw, trzy, cztery… ktoś się urodził. a ty siedzisz bezczynnie i tylko marnujesz czas.

tak bywa. jak  masz miękkie serce to musisz też mieć twardą dupę.

pomimo wszystko cieszyłam się, że dzwonisz. i w sumie może to trochę dziwne. nigdy cię nie pocieszałam. nie wiedziałam jak to zrobić. starałam się chyba wyszło.

jest, że lepiej już nie, nie będzie choć wiem, że będzie jak jest.
jest, że serce chce bić i bije by żyć.

chcą czuć mój strach, chcą widzieć moje łzy, chcą być w moich snach, chcą słyszeć mój krzyk.

nie mów, że mnie kochasz to nie ma sensu. miłość ma gnać w przód a my stoimy w miejscu. gonimy sens słów, bo  krzyk nic nie naprawia. mam dosyć testów nie chcę wciąż się zastanawiać. popatrz jak ciężko nam  żyć obok siebie w świecie gdzie tak często jedno o drugim nic nie wie. i nie mów, że to n, że nie nie znasz można zrzucić tylko na mnie bo nie daje ci się poznać. gubię się tutaj nawet po tylu latach. wiąż twierdze, że upadł świat i nie ma świata.

__________________________________________________________

44. …

Nie mam pomysłu co by tu napisać więc wkleję taki jakiś wiersz. Moje Autorstwo. Hehe.
Będziecie mieć czytania, a czytania.! ; 3 Miedzy strofami wpuszczę może zdjęcia, ale ogólnie to to jest całość. I nie ma tytułu.

Bo nie mam już innego wyboru.

Więc stoję tak sama pośrodku peronu.

Zerkam w lewo i tracę nadzieję.

Ktoś mi wspominał o twoim pogrzebie.

Ja jednak nie wierze, bo zawsze tu byłeś.

Kiedy wracałam to przychodziłeś.

Łapałeś za dłoń, całowałeś w czoło.

Pamiętam  to wszystko.

Jakże było kolorowo. 


Dziś późna jesień. Deszcz ciągle pada.

Od chwili Twej śmierci niebo rozpacza

I ja razem z nim nie mogę przestać płakać.

Tęskno mi za Tobą. Zaczynam się rozpadać.

Więc pomóż mój Drogi skończyć me męki.

Przyjdź do mnie dziś i chwyć za róg sukienki.

Poprowadź za sobą. Chcę być razem z Tobą.

Tylko mi nie mów: „Chyba masz coś z głową!”

I nie pytaj dlaczego też chcę umrzeć tak młodo.

Nie śpię szóstą noc i może to omamy,

Ale chyba siedzisz obok ubrany w piżamy.

Chcę krzyknąć już ze szczęścia.

W głowie słowa: „Dzięki Bogu! Jednak żyjesz.”

Lecz kładziesz palec na swych ustach i nakazujesz ciszę.

Ach dla Ciebie Ukochany zrobię wszystko.

Więc siedzę w Twym fotelu cichutko jak myszka.

Masz zatroskana twarz, a na policzku znajoma szrama.

Proszę nie odchodź jeszcze. Zostań choć do rana.

Wczoraj przyszedł list. Był od generała.

Pytał jak się trzymam i jak się czuje twoja matka.

Kartka papieru była przesączona łzami.

Widocznie generałowie płaczą czasami.

Przepraszał mnie za Twą śmierć

I pisał, że tęskniłeś.

Co dzień podobno dziękowałeś Bogu, że przeżyłeś.

Listów później przychodziło więcej.

Każdy mnie wzruszał i na nowo poruszał serce.

Tydzień po liście od generała

Przysłano bandaże którymi opatrywano twoje rany

Nie było w nich bieli.

Niektóre od krwi nawet poczerniały.

W paczce był również twój karabin.

Nie wiedziałam co z nim zrobić

Położyłam go na kominku.

Postawiłam obok twoje zdjęcie.

Nie mogłam uwierzyć nie zobaczę Cię już nigdy więcej.

Wiedziałam , że twoje ciało do ojczyzny nie wróci

Po wybuchu bomby w magazynie gdzie było tylu ludzi.

Nie dałoby się go nawet odnaleźć.

Od zawsze chciałeś ratować innych życie

Niebezpieczna była twoja praca.

Prosiłam tyle razy, abyś zrezygnował

Użyłeś wtedy słów:

Zbyt wielu ludzi w piasek głowę chowa.

Ja tak żyć nie umiem. Brzydzę się tchórzostwa”

Tak odważnie, walczyłeś niczym lew

Narażałeś się dla innych – duma rozpierała mnie.

Bowiem mieć takiego męża to największy skarb.

Byłeś tak rozsądny, a zniszczył cię świat

Dla którego ty zrobiłeś wiele tak.

Dziś wszystkim Ciebie brak.

Ach błagałam na kolanach

Byś tym razem został

Słuchać nie chciałeś. Krótka to historia.

Nieco później urodził Ci się syn.

Nazwałam go Piotr.

Po Tobie. Po tacie.

By również tak waleczny był.

Zamieszkałam z twoją matką.

Żyje się nam dobrze.

Piotruś ma dziś trzy latka

I mija czwarta wiosna od kiedy

Poszedłeś na wojnę.

Po tylu latach przyszedł jeszcze list.

Nie było nadawcy, a moje zdjęcie w nim.

Zdjęcie sprzed tych właśnie czterech wiosen.

Z tyłu napis :” Kocham. Wrócę, gdy ocalę Polskę”

Krótko i zwięźle. Często tak pisałeś.

Moje serce biło szybciej.

Pokazałam kopertę i zdjęcie twojej matce.

Nie posiadała się z radości.

Płakała. Jak ja, Lecz to były łzy radości.

Wrzesień czterdziesty piąty rok.

Tym razem ja czekam na peronie

Z Piotrusiem i twą matką obok

Wypatruję Ciebie w tłumie już siódmą godzinę.

Matka poszła z synkiem do domu.

Usiadłam na ławce rozglądając się na boki.

Znów traciłam nadzieję.

Ach jakże ten los jest dla nas srogi.

Na tak długo rozdziela nasze drogi.

Ostatni pociąg. Ostatnia grupa ludzi.

Wszyscy się rozchodzą. Wszyscy tacy chudzi.

Nagle widzę znajomą ciemną czuprynę.

Nagle widzę znajome błękitne oczy.

Stoisz tam całkiem sam i kogoś wypatrujesz.

Wzrokiem odnajdujesz mnie.

Biegnę do ciebie, ty do mnie kuśtykasz.

Masz złamaną chyba kostkę,

Bo tak utykasz.

Łapiesz za dłoń i całujesz czoło.

Zapominamy o bożym świecie.

Tak wiele się stało od kiedy cię nie było.

Masz syna. Piotrusia” mówię łkając cicho.

Przepraszam, że nie pisałem

I nie dawałem znaku życia, ale zrozum

Ukochana, że bałem się wychodzić z ukrycia.

Tak się bałem, że mnie znajdą, zabiją

I już nie wrócę. „

Po wojnie na twym czole pojawiła się mała bruzda.

Trochę postarzałeś i jesteś tak poturbowany.

Chodźmy do synka kochanie,

I do mej matki” – mówiłeś stęskniony za swą rodziną.

Weszliśmy do domu.

Za babcią schowany nasz, a nie tylko mój, mały Piotruś.

Pamiętasz kochanie jak mówiłam ci o tacie? „

Nie musiałam tłumaczyć nic.

Piotruś zrozumiał wszystko. Przytulił się do taty.

Na takie zakończenie właśnie czekałam.

Tyle lat nie było Ciebie.

Tak często płakałam.

Łykałam tabletki uspokajające.

Och, jak dobrze, że wróciłeś.

Uratowałeś Polskę – matka mówiła ci często.

Już zrezygnuj z tej pracy moje dziecię drogie”

Ty jednak nie chciałeś.

Mnie również nie słuchałeś.

 

Kiedyś twój synek tak bardzo się wystraszył.

Mówiłeś, że jesteś i gdy będzie trzeba

To będziesz za rodzinę walczył.

Ach, jakże był mądry ten nasz Piotruś

Powiedział ci wtedy:

Tato, błagam, jeśli nas szczerze kochasz to

Odejdziesz z wojska,

Bo jeśli coś mnie kiedyś zabije, to nie wróg na froncie

To tylko troska o Ciebie i rodzinę”

Nie miałeś wyboru, porzuciłeś armię.

Zostałeś piekarzem, ja byłam pielęgniarką.

Piotruś wyrośl i opiekował się babcią.

Lecz kiedy zginęła w drodze po chleb.

Już nie Piotruś lecz Piotr nie umiał powstrzymać łez.

Coś się w nim zmieniło i obudziła się walecznego dusza.

Wystraszyły nas siedemnastoletniego Piotra słowa:

Mamo, Tato

Idę do Wojska”

Spodziewaliśmy się słów typu:

Jestem zakochany”,

A zamiast tego mąż powtarzał załamany:

On mnie odpędzał od żołnierza doli,

A sam skazuje się na pobyt pośród strzeleckiej agonii.

Żyć w armii wcale nie jest łatwo.

Jednak rozumiem wolę syna mego.

On chce po prostu, tak jak ja czyniłem,

Czynić coś dobrego.”

Nie chciałam go puścić tak w świat,

Hen daleko, ale cóż zrobić.

Syna mam jednego

I stracić go nie mogę

Lecz przecież wojsko jego marzeniem.

Nie stanę mu na drodze.

Kiedy odjeżdżał stałam na peronie.

Machałam białą chustką żegnając syna.

Obok stał mąż – moja jedyna oprócz Piotrusia rodzina.

Na początku pisywał syn co miesięcy parę

Później kontakt urwał się

Zmartwiona byłam stale

Tak się bałam, że mój Piotruś nie wróci

Tak się bałam, że nie przytuli więcej swojej mamusi.

Nie mogłam już sypiać

Nie wiedząc co się dzieje.

Wieści od Piotrusia

Nie mieli nawet jego przyjaciele.

Chodziłam na peron

Co tydzień,

Co raz to częściej.

W ręce biała chusta

W piersi zbolałe, matczyne serce.

Znowu się bałam,

Że ktoś bliski mi nie wróci.

Znów tabletki łykałam

Wpędzając się do trumny.

 

Któregoś dnia byłam tak słaba

Mąż zakazał mi wstawać

Witaminy dostawałam.

Czułam, że me serce bije coraz prędzej.

W końcu doczekałam tego dnia.

Ktoś do drzwi pukał.

Wstałam, podeszłam i otworzyłam.

Patrzę, a za drzwiami

Ty i twa rodzina.

Tak się ucieszyłam.

Słów mi brakowało.

Że nie pisałeś, jak twój ojciec, przepraszałeś.

Przytuliłam twoją żonę nie znając jej choćby z imienia.

Podała mi dziecię.

Jakże było piękne.

Elżunia. Po Tobie.

Po mojej mamie.

By jak ty miała nadzieję.”

Zamieszkaliście z nami.

Nie posiadałam się z radości.

Serce me biło jakbym miała lat dwadzieścia,

Mego męża już z mniejszym entuzjazmem.

Mimo to dawaliśmy jakoś radę.

Tak kochałam mą Elżunię.

Tak bałam się odejścia.

W myślach błagałam, by żyć

Jak najdłużej.

Na stare lata z mężem

Dorobiliśmy się fortuny

Więc kupiliśmy mieszkanie

W skromnej kamienicy

Przy malowniczej warszawskiej ulicy.

Jeździliśmy na wycieczki

Z naszą małą wnusią.

Rodzina powiększyła się

O maleńką Lucynę.

 

43. Bywa.

skarbie nic nie trwa wiecznie. bywa tak, że coś kończy się i mija. nie odnajdziesz tego więcej.

nie zamierzam pokazywać słabości, bo nie uważam by mogły mi jakoś pomóc.

może to nie jest wyjście, ale przemilczę. nie mam ochoty na tłumaczenie

bo nie mam już innego wyboru. stoję sama pośrodku peronu. zerkam w lewo i prawo, tracę nadzieję. ktoś mi wspominał o twoim pogrzebie. ja jednak nie wierze. zawsze tu byłeś. kiedy wracałam to przychodziłeś. łapałeś za dłoń, całowałeś w czoło.  pamiętam  to wszystko. było kolorowo.

dziś późna jesień. deszcz ciągle pada. od chwili twej śmierci niebo rozpacza i ja razem z nim nie mogę przestać płakać. tęskno mi za tobą. zaczynam się rozpadać. więc pomóż mi mój drogi skończyć me męki. przyjdź do mnie dziś. chwyć za róg sukienki. weź mnie ze sobą. bez ciebie żyć nie umiem. po mych policzkach płynie wartki strumień słonych łez.

Spojrzałam się w niebo, głęboki wdech i uśmiechałam się ot tak, bez powodu.

czas leczy rany, ale blizny pozostają.